Dieta dla morsa: co jeść po morsowaniu?

Dieta dla morsa: co jeść po morsowaniu?

Autor Zdjęcia: Shutterstock

Morsowanie ma działanie regeneracyjne. Dlatego po kąpieli w lodowatej wodzie wzrasta zapotrzebowanie na niektóre składniki odżywcze. Co jeść po morsowaniu? Odpowiedzi na to i inne pytania znajdziecie w książce Ewy Zwierzchowskiej „Morsowanie”. Poniżej przytaczamy najważniejsze wytyczne z wywiadu, jaki autorka przeprowadziła z dietetyczką Katarzyną Błażejewską-Stuhr.

Pierwszy posiłek po morsowaniu

Ewa Zwierzchowska, Morsowanie, Harde Wydawnictwo 2019Ewa Zwierzchowska: Gdy wychodzimy z zimnej wody, nadal jest nam gorąco, ale trzeba wiedzieć, że nie jest to naturalne odczucie, organizm jest wychłodzony. Warto więc szybko się ubrać i zjeść coś ciepłego, aby się rozgrzać. Po jakie potrawy sięgnąć po morsowaniu?

Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyk kliniczny i psychodietetyk oraz mors od 2 sezonów: – Na pewno warto rozgrzać się od środka - nie mam tu jednak na myśli alkoholu! Alkohol rozszerza naczynia krwionośne, szybko tracimy ciepło. A nam chodzi o to, aby się rozgrzać. Dobrym pomysłem jest więc zjedzenie ciepłego posiłku lub chociażby wypicie ciepłego napoju. Tak, jak po dużym wysiłku fizycznym, należy zjeść węglowodany proste, aby szybko odbudować zapasy energii. Polecam kanapkę i owoc. Pierwszy posiłek po wysiłku jest „bezkarny”, nie liczymy wtedy aż tak bardzo kalorii. Trzeba jednak pamiętać, że nie powinien być jednak ciężkostrawny, po jeszcze kilka godzin po wysiłku organizm się regeneruje.

Jedyna książka na rynku: Ewa Zwierzchowska, MORSOWANIE, Harde Wydawnictwo >>

– Jeśli chodzi o białko po treningu, które pełni funkcje regeneracyjne, to zdania specjalistów są podzielone. Niektórzy uważają, że bezpośrednio po morsowaniu konieczny jest posiłek białkowy. Inni specjaliści twierdzą, że białkowy posiłek wystarczy zjeść do końca dnia. Ja też tak uważam - nie ma co się spinać i naciskać na białkowe składniki bezpośrednio po wyjściu z wody. Lepiej w kolejnych posiłkach dostarczać organizmowi białka w mniejszych porcjach. Wiem, że niektórzy po zimnych kąpielach przygotowują sobie różne koktajle. Jeśli zawiera kaszę i rośliny strączkowe, to jak najbardziej jestem za. Jestem natomiast przeciwna sztucznym preparatom białkowym dla sportowców, bo za bardzo obciążają nerki i wątrobę.

– Co do rozgrzewających napojów - można w termosie czy kubku termicznym przygotować herbatę z miodem lub napar z kwiatów lipy, który działa rozgrzewająco.

Nie brakuje głosów za tym, że morsowanie wzmacnia naszą odporność. Jakie produkty, suplementy „dołożyć” jeszcze do tej aktywności, aby nasz organizm był już super zabezpieczony przed wirusami?

– Warto sięgać po warzywa, które mają dużo przeciwutleniaczy chroniących komórki przed starzeniem się. To np. buraki czy kapusta. Cenne są również produkty z siarką, która jest niezbędna dla zapewnienia wielu funkcji życiowych w organizmie człowieka. Cennym jej źródłem jest cebula, czosnek, rzodkiewki czy szczypiorek. Te warzywa działają jak naturalne antybiotyki, więc powinno się po nie sięgać jak najczęściej.

Zimą trzeba wykorzystywać substancje, które grzeją nas od środka, czyli imbir, kurkuma, chili, cynamon czy kardamon. Można je dodawać do kawy czy herbaty. Nie należy też zapomnieć o dostarczaniu kwasów z grupy omega-3, czyli tzw. niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, które wspierają odporność i działają przeciwzapalnie.

Natomiast suplementy nie są koniecznie, jeśli mamy urozmaiconą dietę. Nie ukrywam jednak, że w okresie zimowym stosuję jeszcze dodatkowo liofilizowane warzywa i owoce, aby dostarczyć organizmowi jeszcze więcej naturalnych składników w postaci witamin i minerałów. Sięgam też po kwasy omega-3 w kapsułkach.

Zima to dobry moment, aby sięgnąć po kiszonki, czyli produkty probiotyczne, które wpływają na naszą odporność i pracę jelit.

Ocena: 0
Redaktorka serwisu kulinarnego Beszamel.pl. Dziennikarka, tłumaczka, pisarka. Autorka książki "Dzieje łakomstwa i obżarstwa" (wyd. Harde, 2019), współautorka "Królestwa zup" (wyd. Harde, 2019).