Ciocia Irenka robiła je każdego lata. Marynowane czereśnie były jej specjalnym dodatkiem do pieczeni i pasztetów
W domu cioci Irenki lato oznaczało świeżo zerwane owoce i przetwory ustawione rzędem na półkach spiżarni. Wśród dżemów i kompotów zawsze można było znaleźć kilka słoików czegoś wyjątkowego. Były to marynowane czereśnie – słodko-kwaśne, pachnące miodem, winem i korzennymi przyprawami. Podawane do pieczeni, drobiu i pasztetów potrafiły odmienić nawet najprostszy obiad.
Dieta wegetariańska
Nie wszystkie czereśnie muszą trafiać do ciasta
Większość z nas wykorzystuje czereśnie w przewidywalny sposób. Jemy je prosto z miski, zamykamy w kompotach albo dodajemy do deserów. Tymczasem wystarczy odrobina odwagi, by odkryć ich zupełnie inne oblicze.
Marynowane owoce zachowują swoją jędrność, ale nabierają nowego charakteru. Są jednocześnie słodkie, delikatnie kwaśne i przyjemnie korzenne. Dzięki temu doskonale odnajdują się obok pieczonych mięs, pasztetów czy dojrzewających serów.
Rodzinny skarb z sadów
Ciocia Irenka powtarzała, że najlepsze przepisy rodzą się wtedy, gdy nie boimy się eksperymentować. To właśnie dlatego część zbiorów z sadu przeznaczała na marynowanie. Kilka słoików przygotowywała zawsze z myślą o jesieni i zimie. Kiedy na stole pojawiała się pieczeń albo domowy pasztet, obok obowiązkowo lądowała miseczka błyszczących czereśni. Ich smak świetnie przełamywał tłustość mięsa i sprawiał, że zwykły obiad nabierał odświętnego charakteru.
Po pierwszym spróbowaniu goście zwykle byli zaskoczeni. Po drugim pytali już o przepis.
Dlaczego ten przepis działa
Sekret tkwi w zalewie. Wytrawne białe wino wnosi subtelny aromat i świeżość. Ocet odpowiada za przyjemną kwasowość, a miód łagodzi ostre nuty i nadaje całości głębi. Goździki, cynamon i ziele angielskie tworzą natomiast aromatyczne tło, które sprawia, że owoce idealnie komponują się z daniami wytrawnymi.
Po kilku tygodniach dojrzewania wszystkie smaki pięknie się przenikają.
Tipy i warianty
- Jeśli lubisz bardziej wyraziste aromaty, do zalewy możesz dodać kawałek skórki pomarańczowej lub odrobinę wanilii.
- Do marynowania najlepiej wybierać owoce jędrne i niezbyt miękkie. Dzięki temu zachowają piękny kształt nawet po wielu miesiącach przechowywania.
- Marynowane czereśnie świetnie smakują nie tylko z pieczenią i pasztetem. Warto podać je także do deski serów, pieczonej kaczki albo schabu.
Marynowane czereśnie - dlaczego warto zrobić choć kilka słoików
Niektóre przetwory znikają ze spiżarni błyskawicznie. Te należą właśnie do tej kategorii. Bo kiedy raz spróbujesz połączenia soczystej pieczeni i aromatycznej marynowanej czereśni, trudno wrócić do zwykłych dodatków. Być może właśnie dlatego ciocia Irenka każdego roku przygotowywała ich więcej, niż początkowo planowała.
SKŁADNIKI
- 2 kg czereśni z ogonkami
- 250 ml białego wytrawnego wina
- 125 ml octu winnego 6%
- 400 g cukru
- 3–4 łyżki miodu
- 5 ziaren ziela angielskiego
- 5 goździków
- kawałek laski cynamonu
- 1 łyżeczka soli
- 500 ml wody
PRZYGOTOWANIE KROK PO KROKU
- Czereśnie dokładnie umyj i osusz. Ogonki skróć mniej więcej o połowę, pozostawiając ich fragment przy owocach.
- Przygotowane owoce ciasno ułóż w wyparzonych słoikach.
- Do garnka wlej wodę, białe wino oraz ocet winny. Dodaj cukier, miód, sól, ziele angielskie, goździki i cynamon. Doprowadź całość do wrzenia i gotuj przez około 2 minuty.
- Gorącą zalewą zalej czereśnie tak, aby owoce zostały całkowicie przykryte płynem.
- Szczelnie zakręć słoiki i pasteryzuj przez około 20 minut w temperaturze 90°C.
- Po ostudzeniu odstaw przetwory w chłodne i zacienione miejsce. Najlepszy smak osiągną po kilku tygodniach.