Spis treści
- Ile posiłków je się w Eton?
- Nie wszyscy jedzą w tej samej stołówce
- Co jest na śniadanie w Eton College?
- Fish and chips, chicken tikka masala, burgery, lasagne
- Nie luksus na każdym talerzu, tylko duży wybór
- Są też różnice w obrębie samej szkoły
- Dlaczego to ciekawe z polskiej perspektywy?
- Co naprawdę wiemy, a czego nie wiemy?
W Polsce szkolne jedzenie potrafi wywołać burzę: jedni narzekają na zbyt mało smaku, inni na ograniczanie cukru, soli, mięsa albo ulubionych przekąsek. Eton pokazuje zupełnie inną stronę tego samego tematu. Tam posiłek nie jest tylko obiadem wydanym na przerwie. Jest częścią organizacji dnia, życia w internacie i szkolnej wspólnoty. Oficjalny słownik Eton wyjaśnia, że Bekynton to centralna jadalnia, która zapewnia śniadania, lunch i supper, czyli wieczorny posiłek, dla 11 z 25 domów uczniowskich.
Ile posiłków je się w Eton?
Z opisów szkoły i jej materiałów rekrutacyjnych wynika, że podstawowy rytm obejmuje trzy główne posiłki dziennie: śniadanie, lunch i supper. Bekynton działa przez siedem dni w tygodniu i obsługuje setki uczniów oraz część kadry. W jednym z ogłoszeń szkoła podawała, że centralna jadalnia karmi około 650 chłopców z 11 domów uczniowskich, razem z ich Housemasters, Dames i innymi nauczycielami. W nowszych ogłoszeniach pojawia się informacja o 12 z 25 domów, co pokazuje, że zaplecze cateringowe szkoły działa na dużą skalę i może być reorganizowane.
Nie wszyscy jedzą w tej samej stołówce
To jedna z największych różnic wobec zwykłego wyobrażenia o szkolnej stołówce. W Eton działa system boarding houses, czyli domów uczniowskich. Część z nich je w centralnej jadalni Bekynton, a część ma posiłki na miejscu, we własnym domu. Brytyjskie media, opisując początek nauki księcia George’a, podkreślały, że chłopcy z tzw. eat-in houses jedzą w domu uczniowskim, a pozostali chodzą do Bekynton. Pierwsza kolacja nowego ucznia może być więc zwykłą kolacją bufetową w domu, a nie ceremonialną ucztą.
Co jest na śniadanie w Eton College?
Pełnego, aktualnego tygodniowego jadłospisu Eton szkoła nie publikuje otwarcie. Z prasowych opisów wynika jednak, że śniadania łączą opcje kontynentalne i ciepłe. Pojawiają się płatki, granola, pieczywo, sery, wędliny i gotowane śniadania. Najbardziej nośny szczegół to wybór mleka: media podają, że uczniowie mogą mieć do dyspozycji aż dziewięć rodzajów mleka. To drobiazg, ale świetnie pokazuje różnicę między stołówką „jeden kubek mleka dla wszystkich” a systemem, który zakłada wybór, diety i preferencje.
Fish and chips, chicken tikka masala, burgery, lasagne
Mimo niesamowicie wysokiego czesnego, menu Eton nie jest arystokratyczną fantazją z przepiórkami na śniadanie. W doniesieniach pojawiają się dania bardzo szkolne i bardzo brytyjskie: fish and chips, chicken tikka masala, burgery, lasagne, cereal, domowe flapjacki, owoce i jogurt.Powołując się na Tasting Table, Onet podaje przykładowy lunch z wyborem między chicken tikka masala a warzywną kormą z ciecierzycą, do tego świeże owoce i jogurt.
Nie luksus na każdym talerzu, tylko duży wybór
To jest najciekawszy wniosek. W Eton nie chodzi o to, że każdy posiłek wygląda jak z restauracji fine dining. Chodzi o skalę i organizację. Szkoła ma centralne zaplecze cateringowe, domy z własnym jedzeniem, posiłki dla uczniów, opiekunów, nauczycieli, gości i wydarzeń. W materiałach rekrutacyjnych Eton pisze też o hospitality, konferencjach, fine dining, casual dining i obsłudze wydarzeń, a jedno z ogłoszeń wspomina o tysiącach packed meals i sportowych podwieczorków przygotowywanych w ciągu roku.
Są też różnice w obrębie samej szkoły
Z prasowych relacji wynika, że nie każdy uczeń je dokładnie to samo. Uczniowie z domów jedzących u siebie mogą mieć bardziej ograniczone menu niż ci korzystający z Bekynton. Osobną legendę mają też King’s Scholars, czyli najlepsi stypendyści mieszkający w domu College. Brytyjskie teksty podają, że ich jedzenie uchodzi za lepsze, a w doniesieniach o menu pojawiają się bardziej wyszukane dania, takie jak udka kaczki confit, ikra łososia czy risotto z miecznikiem.
Dlaczego to ciekawe z polskiej perspektywy?
Bo polska dyskusja o stołówkach często zatrzymuje się na pytaniu, czy dzieci będą chciały jeść zdrowsze obiady, gdy zabraknie w nich cukru, soli albo ulubionego kotleta. Eton pokazuje, że szkolne jedzenie można traktować szerzej: jako element wychowania, rytmu dnia, relacji w grupie i prestiżu instytucji. Oczywiście to szkoła za ogromne pieniądze, więc porównanie z publiczną stołówką nie jest proste ani sprawiedliwe. Ale sam kierunek jest ciekawy: jedzenie w szkole nie jest dodatkiem. Jest częścią tego, jak działa cała wspólnota.
Co naprawdę wiemy, a czego nie wiemy?
Nie ma publicznie dostępnego, oficjalnego, aktualnego jadłospisu Eton dzień po dniu z godzinami wszystkich posiłków. Wiemy natomiast, że Bekynton zapewnia śniadania, lunche i kolacje dla części domów uczniowskich, że pozostałe domy mogą mieć własne jedzenie, że szkoła żywi setki chłopców przez siedem dni w tygodniu i że w prasowych opisach menu pojawiają się zarówno codzienne szkolne klasyki, jak i bardziej wyszukane dania dla wybranych grup. To wystarcza, żeby zobaczyć, że Eton karmi nie tylko „bogato”, ale przede wszystkim systemowo.