Czy krajalnica przyda się w kuchni? Jak kupić dobrą krajalnicę?

Czy krajalnica przyda się w kuchni? Jak kupić dobrą krajalnicę?

Autor Zdjęcia: Shutterstock

Krajalnica sprawdza się, kiedy trzeba bardzo cienko pokroić wędlinę.

Od kiedy w sklepach spożywczych można kupić niemalże każdy produkt pokrojony w plasterki, zasadne jest zadanie sobie pytania: po co w domu krajalnica? Otóż – potrzebna jest. I bardziej niż się wydaje. Oto kilka powodów, dla których warto mieć krajalnicę.

Krajalnica do chleba i wędlin to sprzęt domowy, którego nie da się schować w szafce, musi stać na blacie, więc ważne jest, jak wygląda. Niestety, potencjalny nabywca zwraca uwagę głównie na design – krajalnica musi mu się podobać i pasować do koloru szafek – i co najwyżej wielkość, bo na blatach miejsca nigdy za dużo.

Jak kupić dobrą krajalnicę?

Porządna, dobra i gwarantująca wieloletnią trwałość krajalnica jest metalowa. Z plastiku może mieć tackę, pokrętła, przyciski, elementy dociskające produkty. Reszta, a przede wszystkim cały korpus oraz mechanizm, powinny być z metalu, dlatego że to materiał trwalszy niż plastik i urządzenie waży więcej. To zaś, razem z gumowymi podkładkami lub malutkimi przyssawkami na spodzie, zapewnia stabilność i krajalnica „nie jeździ” po blacie w czasie krojenia.

Użyteczne funkcje i parametry krajalnicy

Funkcjonalna krajalnica ma płynną i samonierozregulowującą się regulację grubości cięcia (na przykład podczas krojenia twardszych produktów, kiedy to urządzenie może lekko drgać). Za najczęściej spotykany można przyjąć zakres od 3 do 20 mm – da się przeciąć bułkę na trzy części, nie da się jednak pokroić zgodnie ze sztuką szynki parmeńskiej i innych podobnych, bo powinny być cieńsze niż 3 mm. Jeśli zatem lubimy cieniutko pokrojone wędliny, trzeba szukać krajalnicy z jak najszerszym zakresem regulacji odpowiednim dla nas, by dało się kroić to, co chcemy i tak, jak chcemy.

Przydają się jeszcze: dwa przyciski włączające, bo to dobrze zabezpiecza urządzenie przed nieodpowiedzialnym włączeniem przez dzieci i włączeniem przez przypadek, blokada przycisku włączającego, by urządzenie pracowało non-stop (jeśli mamy do pokrojenia duży kawałek czegoś), łatwy i szybki demontaż ostrza (trzeba je czyścić i niekiedy naostrzyć).

Po co krajalnica?

Jak nazwa wskazuje – do krojenia. Dobra krajalnica pokroi prawie wszystko to, co zwykle kroi się w domu: od warzyw, przez sery i wędliny, do mięsa surowego i przetworzonego (bez kości!). Czy jest potrzebna, skoro kosztuje niemało, a można kupić kilka plasterków wędliny i nie zawracać sobie głowy krojeniem w domu? Naszym zdaniem jest, ponieważ:

  • człowiek wrażliwy, oszczędny (to modne), myślący ekologicznie i uważający, że dba o środowisko (to bardzo modne) nie marnuje żywności. Kupuje produkt w kawałku i kroi go w domu, bo w ten sposób zje nawet niedesignerskie końcówki szyneczki, a rzeczona szyneczka wolniej się starzeje, będąc w kawałku niż w plasterkach (mniejsza powierzchnia ma kontakt z powietrzem i tym, co w nim jest oraz tym, co tam sobie hodujemy w lodówce);

  • człowiek dbający o estetykę (to też jest modne) zje kanapkę ze świeżego, idealnie równo pokrojonego chleba (ciepły nawet dobrym nożem można poszarpać, a nie pokroić), przekroi bułkę na trzy części zamiast dwu i wykona cudowną, kolorową i piętrową kanapkę dla dziecka na szkolne śniadanie, której będą zazdrościć wszystkie dzieci;

  • człowiek bałaganiarz (to niemodne) zawsze będzie miał czym pokroić pieczywo, wędlinę, ser, pomidora i ogórka, bo nie musi szukać noża;

  • człowiek porywczy (to naganne) nie użyje krajalnicy niezgodnie z przeznaczeniem, a noża może...

Ocena: 0