Spis treści
- Dlaczego zalewa po małosolnych jest tak cenna?
- 1. Zamarynuj w niej kurczaka
- 2. Dodaj ją do sałatki ziemniaczanej
- 3. Wykorzystaj ją jako starter do kolejnej partii małosolnych
- 4. Dodaj kilka łyżek do chłodnika
- 5. Przygotuj szybkie jajka marynowane
- 6. Dodaj ją do sosu do kanapek
- 7. Zakwaś nią zupę
- A może po prostu wypić?
- Kiedy lepiej jej nie używać?
- Warto wykorzystać ją do ostatniej kropli
Dlaczego zalewa po małosolnych jest tak cenna?
Choć wygląda niepozornie, zawiera znacznie więcej smaku niż zwykła woda z przyprawami. Podczas fermentacji do zalewy przenikają aromaty koperku, czosnku, liści i przypraw, a także związki odpowiadające za charakterystyczny smak kiszonek. W efekcie powstaje płyn, który jednocześnie jest słony, lekko kwaśny, świeży i bardzo aromatyczny.
To właśnie dlatego tak dobrze sprawdza się jako naturalna przyprawa.
1. Zamarynuj w niej kurczaka
To jeden z najciekawszych i najbardziej niedocenianych sposobów wykorzystania zalewy.
Naturalna kwasowość pomaga delikatnie zmiękczyć mięso, a przyprawy zawarte w zalewie nadają mu ciekawy smak.
Mini-przepis
- 500 ml zalewy po małosolnych
- 6 udek lub filetów z kurczaka
- 1 łyżka musztardy
Mięso zalej zalewą i odstaw do lodówki na 6–12 godzin. Następnie upiecz lub ugrilluj.
2. Dodaj ją do sałatki ziemniaczanej
Jeżeli przygotowujesz sałatkę z młodych ziemniaków, kilka łyżek zalewy potrafi całkowicie odmienić dressing.
Nadaje świeżości i delikatnej kwasowości, dzięki której sałatka nie wydaje się ciężka.
Mini-przepis
Wymieszaj:
- 3 łyżki zalewy
- 2 łyżki oliwy
- 1 łyżeczkę musztardy
Powstałym dressingiem polej ziemniaki, szczypiorek i koperek.
3. Wykorzystaj ją jako starter do kolejnej partii małosolnych
To jeden z najstarszych domowych trików.
Jeżeli zalewa jest świeża i nie wykazuje oznak zepsucia, część można wykorzystać przy następnym nastawie. Zawarte w niej kultury bakterii pomagają szybciej rozpocząć fermentację. Nie należy jednak zastępować nią całej nowej zalewy. Najlepiej wykorzystać około jednej trzeciej objętości.
4. Dodaj kilka łyżek do chłodnika
Brzmi nietypowo, ale działa zaskakująco dobrze. Zalewa po małosolnych doskonale podkreśla smak chłodników przygotowywanych na bazie kefiru lub jogurtu.
Mini-przepis
Do gotowego chłodnika dodaj:
- 2–4 łyżki zalewy
- dodatkowy koperek
Dzięki temu smak stanie się bardziej wyrazisty.
5. Przygotuj szybkie jajka marynowane
To prosty dodatek do kanapek, sałatek lub deski przekąsek.
Mini-przepis
- ugotowane jajka na twardo
- zalewa po małosolnych
Jajka przełóż do słoika i zalej zalewą. Po 24–48 godzinach nabiorą ciekawego, lekko kiszonkowego smaku.
6. Dodaj ją do sosu do kanapek
Kilka łyżeczek zalewy świetnie zastępuje ocet lub sok z cytryny.
Mini-przepis
Wymieszaj:
- 3 łyżki jogurtu greckiego
- 1 łyżeczkę musztardy
- 1–2 łyżeczki zalewy
- szczypiorek
Powstanie lekki sos idealny do pieczonego mięsa, burgerów i kanapek.
7. Zakwaś nią zupę
To rozwiązanie znają osoby, które regularnie gotują ogórkową lub kapuśniak. Zalewa po małosolnych świetnie sprawdza się także w innych zupach. Kilka łyżek dodanych pod koniec gotowania może zastąpić część soku z kiszonych ogórków lub cytryny.
Szczególnie dobrze pasuje do:
- zupy ziemniaczanej,
- ogórkowej,
- chłodników,
- kapuśniaku,
- zup warzywnych.
A może po prostu wypić?
Wśród miłośników kiszonek nie brakuje osób, które piją niewielkie ilości zalewy samodzielnie. Jej charakterystyczny smak ma wielu zwolenników, choć zdecydowanie nie należy do najbardziej oczywistych napojów. Jeżeli jednak nie przepadasz za takim rozwiązaniem, kuchnia oferuje znacznie więcej możliwości.
Kiedy lepiej jej nie używać?
Zalewa powinna pachnieć świeżo, lekko czosnkowo i kiszonkowo. Jeżeli pojawił się nieprzyjemny zapach, oznaki pleśni lub wyraźne ślady zepsucia, należy ją wyrzucić. Dotyczy to szczególnie słoików przechowywanych długo poza lodówką.
Warto wykorzystać ją do ostatniej kropli
Sezon na małosolne trwa stosunkowo krótko, dlatego szkoda marnować produkt, który może jeszcze wzbogacić wiele potraw. Kilka łyżek zalewy potrafi poprawić smak marynaty, sosu czy sałatki, a przy okazji wpisuje się w coraz popularniejsze podejście zero waste. Czasem największy kulinarny potencjał kryje się właśnie w tym, co zwykle bez namysłu trafia do zlewu.