Fermentowana herbata z bzu lilaka pachnie karmelem i miodem. Wystarczy kilka dni, by zwykłe kwiaty zmieniły smak nie do poznania
Ta herbata nie przypomina klasycznych naparów z suszonych kwiatów. Po fermentacji bez lilak zaczyna pachnieć karmelem, miodem i lekko suszonymi owocami. Smak jest głęboki, delikatny i zaskakująco „herbaciany”, mimo że w środku nie ma ani grama czarnej herbaty
i
W maju pachnie najpiękniej, ale zimą smakuje najlepiej
Kiedy lilak zaczyna kwitnąć, większość osób myśli o syropach albo bukietach do wazonu. Tymczasem z jego kwiatów można przygotować coś znacznie bardziej niezwykłego – fermentowaną herbatę o aromacie przypominającym karmel i miód.
Najbardziej zaskakujące jest to, że gotowy napar wcale nie smakuje kwiatowo. Po odpowiednim przygotowaniu pojawia się głęboki, lekko słodowy aromat przypominający bardziej delikatną czarną herbatę niż typowy ziołowy napar.
To właśnie dlatego wiele osób po pierwszej filiżance zaczyna co roku robić zapasy na całą zimę.
To właściwie nie fermentacja, tylko oksydacja
Choć potocznie mówi się o fermentowanej herbacie z bzu, w rzeczywistości chodzi głównie o proces utleniania roślin.
Pod wpływem wilgoci, temperatury i dostępu powietrza kwiaty zaczynają zmieniać kolor, aromat i smak. Właśnie wtedy pojawiają się charakterystyczne karmelowe nuty, których nie ma w zwykłym suszonym bzie.
To trochę podobny proces do tego, który zachodzi podczas produkcji czarnej herbaty.
Co robi największą różnicę
Kluczowe jest bardzo mocne ubicie kwiatów w słoiku. Im ciaśniej zostaną ułożone, tym szybciej zaczną puszczać sok i zmieniać aromat. Po kilku godzinach kwiaty zaczynają ciemnieć, a zapach robi się coraz bardziej słodki i głęboki.
Bardzo ważne jest też późniejsze dokładne wysuszenie suszu. Nawet lekko wilgotna herbata może później spleśnieć w słoiku.
Bez najlepiej zbierać z dala od dróg
To bardzo ważne, bo kwiaty łatwo chłoną zanieczyszczenia. Najlepiej ścinać świeżo rozwinięte baldachy w suchy dzień, najlepiej rano albo przed południem. Nie warto też zbierać całego krzewu – część kwiatów powinna zostać, żeby roślina mogła później owocować.
Jak najlepiej ją pić?
Fermentowana herbata z bzu świetnie smakuje sama, ale wiele osób dodaje do niej:
- łyżeczkę miodu,
- plaster cytryny,
- suszone kwiaty chabra,
- liść anginki,
- albo odrobinę trawy cytrynowej.
Dzięki temu aromat staje się jeszcze bardziej złożony.
Smak, którego trudno spodziewać się po zwykłych kwiatach
Najbardziej zaskakuje właśnie to, jak bardzo zmienia się aromat bzu po oksydacji. Zamiast typowego kwiatowego naparu pojawia się coś dużo głębszego – lekko karmelowego, miodowego i niemal herbacianego. I właśnie dlatego ta domowa herbata co roku wraca do łask, gdy tylko zaczyna kwitnąć lilak.
SKŁADNIKI
- bardzo duża ilość kwiatów bzu lilaka
(fioletowych, białych albo jasnoliliowych)
PRZYGOTOWANIE KROK PO KROKU
- Zerwij dużo świeżych kwiatów bzu lilaka. Najlepiej wybierać suche, pachnące baldachy z miejsc oddalonych od ulic i ruchliwych dróg.
- Oddziel kwiatki od grubszych gałązek. Możesz lekko rozcierać je w dłoniach – dzięki temu szybciej puszczą sok i zaczną zmieniać aromat.
Kwiaty bardzo ciasno upychaj w dużym słoiku. Naprawdę warto robić to dokładnie – od tego zależy późniejszy efekt. - Szczelnie zamknij słoik i odstaw go w ciepłe miejsce. Jeśli na dworze jest gorąco, można postawić go na słońcu albo przy ciepłym oknie. W chłodniejsze dni dobrze sprawdza się lekko nagrzany piekarnik albo bardzo ciepła kuchnia.
- Po kilku godzinach albo następnego dnia kwiaty zaczną zmieniać kolor i intensywnie pachnieć karmelem, miodem oraz suszonymi owocami. To znak, że proces przebiega prawidłowo.
- Wyjmij kwiaty ze słoika i rozłóż cienką warstwą na tacy, papierze albo sitach suszarki. Susz bardzo dokładnie – najlepiej kilka dni w przewiewnym miejscu albo w suszarce do owoców.
- Całkowicie suchą herbatę przełóż do szczelnego słoika. Przechowuj w ciemnym miejscu.